Giba: „Za zamkniętymi drzwiami postanowiliśmy, że przegramy mecz”. Książka brazylijskiego siatkarza już w księgarniach!
To biografia, w której Giba nie ukrywa przed czytelnikami absolutnie niczego. W swojej książce jest do bólu szczery, przyznając się m.in. do palenia marihuany w przeddzień meczu, chęci uderzenia Bernardo Rezende podczas jednego ze spotkań oraz umyślnego przegraniu meczu z Bułgarią na Mistrzostwach Świata we Włoszech. Autobiografia „Giba. W punkt” właśnie trafia do księgarni w całej Polsce, przeczytajcie jej fragment!
Giba: „Za zamkniętymi drzwiami postanowiliśmy, że przegramy mecz”. Książka brazylijskiego siatkarza już w księgarniach!

Przypominamy o specjalnym kodzie rabatowym do wykorzystania na www.labotiga.pl/giba:

 

- z kodem GIBA24 rabat 25%

 

- cena po obniżce: 27,68 zł

 

- rabat nie obowiązuje na pakiety (cena książki w pakiecie jest już obniżona)

 

 

Fragment książki:

 

Mistrzostwa świata we Włoszech powinny być traktowane jako nasz trzeci tytuł z rzędu. I dla nas tak właśnie jest. Zostaliśmy mistrzami. Było ciężko, ale wygraliśmy dzięki mozolnej pracy, wielu treningom i wielkiemu poświęceniu, chociaż niektórzy woleli oczywiście krytykować nas za to, że skorzystaliśmy z regulaminu. Nie bądźmy hipokrytami. Rozumowanie jest proste: w meczu z Bułgarią w drugiej fazie mieliśmy dwa wyjścia. Ponieważ Brazylia i Bułgaria pokonały Polskę w pierwszym meczu, obie miały zapewniony awans do następnej fazy. A zatem nasz mecz rozstrzygnąłby tylko kwestię pierwszego i drugiego miejsca w grupie. I tutaj w grę wchodzi matematyka i regulamin. Gdybyśmy zwyciężyli w tym meczu, wygralibyśmy także grupę i „w nagrodę” pojechalibyśmy z Ankony do Florencji, by zagrać z Kubą, z którą przegraliśmy w pierwszej fazie, i z Hiszpanią, która pokonała Rosję. Gdybyśmy przegrali, zajęlibyśmy drugie miejsce w grupie i pojechalibyśmy do Rzymu, by zmierzyć się z Czechami i Niemcami. Oczywiście ten drugi scenariusz był o wiele łatwiejszy. Ale też najeżony trudnościami.

 

Poza tym pojawiła się pewna niesprzyjająca okoliczność: Marlon, nasz rozgrywający, miał poważny problem z jelitami i przez kilka dni musiał zostać w szpitalu. Nie było alternatywy: od tej pory Bruninho musiał grać we wszystkich meczach, bez odpoczynku. Dzień przed spotkaniem z Bułgarią Bruninho dostał gorączki. Po co kazać mu grać w takim stanie i dodatkowo go męczyć, ryzykując, że w następnej fazie zostaniemy bez rozgrywającego? Nie było to najbardziej inteligentne rozwiązanie. Gdyby chodziło o decydujący mecz, wtedy by zagrał, decydując się nawet na największe poświęcenia. Ale to nie był finał. Zebraliśmy się jak zawsze wieczorem, dzień przed meczem. Atmosfera była napięta. Na szali znajdowała się nasza przyszłość na tych mistrzostwach: wygrać czy przegrać?

 

Od tej decyzji mogło zależeć nasze być albo nie być. Przeprowadziliśmy głosowanie tylko wśród zawodników, żeby wiedzieć, co robić. Wynik był daleki od jednomyślnego; niektórzy z najmłodszych kupili pomysł Bernardinha – wyjść z maksymalnym zaangażowaniem i wygrać. Większość wybrała jednak teoretycznie spokojniejszą drogę. Za zamkniętymi drzwiami postanowiliśmy więc, że przegramy mecz, mając świadomość, że zostaniemy zbombardowani krytyką i od tej chwili będziemy praktycznie zobligowani do zdobycia tytułu mistrzowskiego. Co o tym myślę? Przegrać teraz, żeby wygrać później. Wyszliśmy z sali, nie rozmawiając ze sobą. Niemi i ze spuszczonymi głowami.

 

Następnego dnia zjadłem śniadanie i udałem się do pokoju. Niedługo potem odwiedził mnie kapitan Bułgarów Władimir Nikołow. Oczywiście wiedziałem, po co do mnie przyszedł. Rozmawialiśmy szczerze. Obie strony przedstawiły swój punkt widzenia i powiedziały jasno, co zrobią w trakcie meczu. Karty i strategie zostały wyłożone na stół.

 

O książce:

 

Był jednym z najlepszych przyjmujących w historii siatkówki. Ale niewiele brakowało, by świat w ogóle o nim nie usłyszał. Zanim trzy razy zdobył mistrzostwo świata i został mistrzem olimpijskim, pokonał wiele przeszkód. Kiedy zachorował na białaczkę, lekarze przygotowywali się na najgorsze, a niespodziewane wyzdrowienie zgodnie nazwali cudem. Podobnie jak przeżycie upadku z drzewa, po którym na lewą rękę założyli mu 150 szwów…

 

Podczas gdy jego rówieśnicy ganiali za piłką, on wolał w samotności odbijać ją rękami. Mimo że trenerzy próbowali wmówić mu, że jest za niski na siatkarza, ani myślał się poddać. Dopiął swego, zostając sportowcem, którego pokochała cała Brazylia.

 

W autobiografii Giba po raz pierwszy opowiada o sekretach swojej kariery: dopingowej wpadce, nietypowej kontuzji, której nabawił się w łóżku, i ofercie z ligi polskiej. Odkrywa też kulisy wielkiej reprezentacji Brazylii, zdradzając, za co z drużyny wyrzucony został Ricardo, jak Canarinhos ustawili mecz z Bułgarią i ile butelek szampana dostali od Polaków po wygranej w finale mistrzostw świata.

 

Szczera, barwna, pełna anegdot i nieznanych historii książka. Giba. W punkt to pozycja, obok której żaden fan siatkówki nie może przejść obojętnie!

 

Autor: Giba, Luiz Paulo Montes

 

Tytuł oryginału: Giba neles!

 

Tłumaczenie: Barbara Bardadyn

 

Data wydania: 6 lipca 2016

 

Cena okładkowa: 36,90

 

Format: 140 x 205 mm

 

Liczba stron: 256 tekst i 8 zdjęcia

 

ISBN: 978-83-7924-668-7


Polecamy także



polecamy

Nadchodzące transmisje

Liga typerów

Kto wygra mecz

weź udział w lidze typerów

Ranking generalny typowania