Roberto Piazza dla siatkówka24.com: Szanujmy siebie nawzajem
Siatkarze PGE SKry nie zwalniają tempa i przygotowują się do maratonu meczowego, który rozpoczynają już w tym tygodniu.
Roberto Piazza dla siatkówka24.com: Szanujmy siebie nawzajem

PGE Skra Bełchatów w pięciosetowym starciu uległa Cucine Lube Civiatonova. Siatkarze PGE Skry dobrze weszli w spotkanie wygrywając dwa sety, jednak Włosi nie złożyli broni i walczyli o przedłużenie gry. – Walczyliśmy. Walczyliśmy w pierwszych trzech setach, walczyliśmy też w czwartym kiedy nie było już zbyt wiele do zrobienia, walczyliśmy także w tie-break’u, z wyłączeniem pierwszych dwóch akcji. Dla mnie jest to naprawdę bardzo ważne. – przyznał po meczu Roberto  Piazza. - W pierwszych dwóch setach byliśmy bardzo blisko i trzeba zauważyć, że popełniliśmy też więcej błędów niż nasz przeciwnik. Kiedy wygraliśmy seta to tylko dlatego, że w niektórych sytuacjach graliśmy naprawdę niesamowitą siatkówkę, a oni dodatkowo tracili swoje szanse w polu serwisowym. Później zaczęli zagrywać tak, jak potrafią i robili to przez resztę meczu. Zagrywka i przyjęcie były dzisiaj z mentalnego punktu widzenia najważniejsze. – dodał szkoleniowiec.

 

- Pamiętasz nasz mecz z Nowosybirskiem, który graliśmy w Bełchatowie? Zdobyliśmy na zagrywce 13 punktów i popełniliśmy 12 błędów w tym elemencie, w trzech setach. To jest niesamowite, ale to była wyjątkowa sytuacja. Musisz być zdolny do tego, aby ten serwis był poprawny i powtarzalny od początku meczu do jego końca. Dzisiaj Mariusz był niezwykły na zagrywce. Gdybyś była z nami na treningu wczoraj albo dzisiaj rano to byłabyś przerażona, bo piłka nie przelatywała nawet nad siatką, tylko się na niej zatrzymywała. Ale mecze rządzą się swoimi prawami, a adrenalina, która kieruje zawodnikami podczas meczu jest kompletnie inna.- przyzł Włoch.

 

Trzy miesiące temu PGE Skra zmierzyła się z włoską ekipa podczas Klubowych Mistrzostw Swiata w Krakowie. Co zmieniło się od tamtego czasu? - Podczas tego sezonu wiele się poprawiło w naszej grze, zawodnicy bardzo się zmienili. Zaczynałem pracę z grupą zawodników, którzy teraz stanowią inną drużynę. Jestem naprawdę z nich zadowolony. Cały czas się rozwijamy jako zespół. Problem jest inny, musimy być konsekwentni i grać na tym samym przez większość czasu, a żeby doprowadzić do takiej sytuacji musimy trenować i jeszcze raz trenować. Z naszym planem jest to niemożliwe. Terminarz jest ułożony w ten sposób, że w jednym tygodniu jesteśmy w stanie poświęcić czas na trening, a w kolejnym już nie ma czasu na odbycie jednostek treningowych. Spróbuj sobie wyobrazić, że po rewanżowym meczu przeciwko Lube, który odbędzie się w przyszły czwartek, zagramy w poniedziałek w Szczecienie, w środe w Warszawie, a w piątek w Kielcach. Dlaczego? Warszawa przygotowywała wszystko perfekcyjnie, ale pod siebie … Próbowaliśmy zmienić halę. Oni mogą wybierać i przepychać nas, ale ja nie chcę grać tego meczu w kwietniu, bo jeżeli uda nam się przejść ten etap Ligi Mistrzów, co dalej jest możliwe, będą kolejne mecze. Jeżeli nie przejdziemy to muszę w ciągu dwóch tygodni przygotować chłopaków na fazę play-off. To jest mój wybór, nikt inny nie może go za mnie dokonać. Jestem szczery i oczekuję postępowania w ten sam sposób.

 

Termianarz nie jest jedynym utrudnieniem, który napotykają drużyny w rozgrywkach zarówno PlusLigi, jak i Ligi Mistrzów. Jak wygladają kulisy przygotowań PGE Skry? - W sobotę w Szczecinie nie ma wolnej hali z powodu koncertu. Z niedzielą nie mieliśmy nic do zrobienia. Mogliśmy zagrać tylko w poniedziałek albo piątek. Wcześniej dzwoniłem do trenera Lube i zapytałem, kiedy będziemy grać mecz rewanżowy, na co on odpowiedział, że na 99% w środę, więc pierwotnie plan zakładał rozgeranie meczu z Espadonem Szczecin w piątek. Podobnie, jak było po meczu z Nowosybirskiem, gdzie z Rosji wróciliśmy do Bełchatowa i zagraliśmy mecz z BBTS-em Bielsko - Biała. Jednak wtedy też nie było kolorowo. Na fakt, że chcemy rozegrać mecz w piątek (22.12.2017 r) zaraz po powrocie z Rosji, trener BBTS-u powiedział, że przekładamy mecz, bo jesteśmy pewni zwycięstwa. Manager drużyny na facebooku zamieścił wpis, że jest im przykro, bo moja drużyna wkrótce przegra kolejny mecz u siebie na hali (pierwszy przegrany był w LM z Chaumont). Ja preferuję taki plan meczowy, bo muszę dbać o zdrowie moich zawodników i ich ciała, które są narzędziem pracy. Wynik tego meczu był 3:0 dla nas i chyba więcej komentarza nie trzeba. Byliśmy wtedy bez Mariusza Wlazłego i Milada Ebadipoura. Naprawdę proszę o jedno, szanujmy siebie nawzajem. Ktoś kto kieruje takie słowa nie jest w stanie zrozumieć planu działania, którym my się kierujemy, ponieważ nigdy nie znalazł się w żadnej silnej drużynie, ale musi zrozumieć dlaczego drugi trener jest szalony i układa mecze w ten sposób. Powodem takiej ignorancji innych jest niewiedza… Ja mam maksymalny poziom szacunku dla każdej drużyny w Polsce, dla drużyny z Katowic, z Będzina, ze Szczecina, dla każdej.

 

- Nastepnego dnia dostałem telefon z CEV i zostałem poinformowany, że mecz odbędzie się w czwartek. Trener Cucine Lube po tej informacji szybko do mnie oddzwonił i powiedział „Robi przepraszam, że powiedziałem Ci bzdruę, ale na 99% byliśmy pewni, że mecz odbędzie się w środę. Włoska telewizja zmieniła datę spotkania”. I co mogę teraz powiedzieć. Nic. Jedyne co mogłem zrobić to przesunąć mecz z Espadonem Szczecin na poniedziałek. Powiedziałem, że nie chcę rozgrywać więcej meczów w kwietniu, bo musze przygotować zawodników na play-off. To jest trudna gra, bardzo trudna.  – dokończył szkoleniowiec bełchatowskiej PGE Skry.


Polecamy także



polecamy

Nadchodzące transmisje

Liga typerów

Kto wygra mecz

weź udział w lidze typerów

Ranking generalny typowania